Jak poradzić sobie z lękiem? Historia Pana M.

 

Pan M., jak sam twierdził, miał wszystko, co mu do szczęścia potrzebne: udane małżeństwo, odchowane dzieci, zdrowe i pocieszne wnuki oraz dobrą pozycję zawodową. Brakowało mu jednego- umiejętności opanowania nagłych napadów lęku. Pojawiały się znienacka, ciasno oplatając jego klatkę piersiową, odbierając zdolność do normalnego oddechu oraz racjonalnego myślenia.

 

Zgłosił się do mnie, ponieważ poszukiwał psychologa zajmującego się również jogą- czyli kogoś, kto w pracy z ciałem bierze pod uwagę psychikę, a w pracy z psychiką bierze pod uwagę ciało. Osoby, która pomoże mu w rozwijaniu umiejętności świadomego puszczania napięć z ciała i odzyskiwania wewnętrznego spokoju w kryzysowych chwilach. Czuł, że jego ciało jest kłębkiem nerwów i nie potrafił zmotywować się do samodzielnych ćwiczeń- nie wiedział zresztą, jak się do nich zabrać, a przebywanie w większych grupach ludzi, na przykład na siłowni, przynosiło efekt odwrotny do zamierzonego…
Walczył z ciałem wśród potęgującej frustracji i zdenerwowania, zamiast sobie pomóc.

 

„Chodziłem na psychoterapię, biorę też minimalną dawkę środków farmakologicznych i za zgodą psychiatry stopniowo zmniejszam ich przyjmowanie. Docelowo chciałbym móc bez nich funkcjonować- kiedy będę na to gotowy. Każda z tych metod w jakiś sposób mi pomogła, a jednocześnie w każdej nich brakuje mi zwrócenia uwagi na moje ciało- a czuję, że woła o pomoc.”

 

Pan M. lubi dużo czytać, nieustannie się edukować. Jest skrupulatny w swoich działaniach i otwarty na nowe ścieżki działania.

 

„O jodze wiem tyle, że jest to swego rodzaju… filozofia życia? Że człowiek może zyskać większą równowagę emocjonalną, kontakt ze sobą… Chodząc na siłownię aby coś ze sobą zrobić, zabrakło mi głębszego zrozumienia tego, po co tam jestem i czego naprawdę potrzebuję- ja i moje ciało, w którym tyle siedzi…Czułem, że z nim walczę, zamiast je zrozumieć.”

 

Pan M. instynktownie czuł, że joga to coś dla niego i dobrze będzie ją dołączyć do dotychczasowego leczenia. Nie miał jednak śmiałości dołączyć do zajęć grupowych- najzwyczajniej w świecie się wstydził i obawiał ośmieszenia, ponieważ czuł się bardzo ograniczony ruchowo i kompletnie nierozciągnięty. W jego wyobrażeniu uczestnicy zajęć sięgają czubkiem głowy do stóp, zawijają swoje ciała w precel i robią szpagat na zawołanie. No, może niektórzy tak, lub prawie 😊 Ale zupełnie nie o to chodzi… Jeśli opis zajęć lub sam prowadzący wyraźnie zapraszają osoby o każdym poziomie zaawansowania, to te zajęcia są dla każdego. JOGA JEST DLA KAŻDEGO, ponieważ dobrze przygotowany instruktor poda różne opcje tego samego ćwiczenia, tak aby każdy mógł je wykonać. I będzie powtarzał to, żeby wykonywać je na tyle, na ile pozwala na to ciało i my sami w danym momencie.

 

Warto jednak pamiętać, że zajęcia grupowe nie muszą być odpowiednie dla każdego, przynajmniej na sam początek. Na przykład, jeśli uczestnik po ciężkiej kontuzji potrzebuje bardzo indywidualnego, rehabilitacyjnego podejścia. Albo, podobnie jak w przypadku pana M., jeśli występują objawy lękowe, czy inne- nerwicowe, depresyjne- warto podejść do sprawy odpowiedzialnie, czyli połączyć psychoterapię (w razie potrzeby również farmakoterapię) z dostosowaną do swojej kondycji jogą. Niektóre asany i tempo ich wykonywania mogą przynieść efekt odwrotny do pożądanego, czyli na przykład zamiast ukoić nerwy- przyspieszą tętno i oddech, podniosą ciśnienie- niektórych może to pobudzić do działania, podczas gdy inni poczują niepokój. Warto znajdować się pod czujnym okiem osoby, która dopasuje ćwiczenia do indywidualnych potrzeb uczestnika i zrozumie jego stan psychiczny.

 

Powracając do tematu zawstydzenia przed zajęciami z jogi- czym prędzej zapewniłam pana M., że bynajmniej nie jest w tych odczuciach i wyobrażeniach osamotniony. Pytania, które zawsze słyszę od osób które chcą się wybrać po raz pierwszy na jogę, to:

 

-Czy mogę przyjść, jeśli czubkiem palców ledwo sięgam kolan?
-Czy nie będą się na mnie patrzeć jak na głupka, że się pocę przy prostych ćwiczeniach?
-Jeśli od kilku lat nie uprawiała/em żadnego sportu to czy w ogóle będę potrafił/a zrobić jakąś pozycję?

 

I tym podobne…

 

Pan M. bardzo rozsądnie zdecydował poćwiczyć najpierw samemu, sprawdzić, czy to w ogóle dla niego. Potrzebował też się wygadać i dowiedzieć, w jaki sposób mógłby łagodzić swoje stany lękowe, kiedy czuje, że się do niego zbliżają. Bardzo zależało mu na profilaktycznych działaniach, dzięki którym najgorsze momenty już do niego nie wrócą.

 

Podczas pierwszej wizyty był wyraźnie zdenerwowany (co sam zresztą przyznał)- mówił szybko i dość chaotycznie, unikał kontaktu wzrokowego, oddech miał krótki i urywany. Jego postawa była odzwierciedleniem tego, jak się czuł. Lekko zgarbiony, z przykurczoną klatką piersiową, jakby broniącą się przed tym, co może niespodziewanie nadejść.

 

Już po pierwszych kilkunastu minutach rozmowy wyraźnie się rozluźnił. Rozpoczęliśmy praktykę świadomego, swobodnego oddechu połączoną z krótką medytacją. Pomogła mu to w skoncentrowaniu się na obecnej chwili, pozostawieniu wszelkich dręczących myśli poza drzwiami i oknami Sali.
Ciało pana M. było kłębkiem napięć i blokad. Wymagało rozluźnienia, ale jednocześnie wzmocnienia, tak żeby stanąć stabilnie na nogach i dążyć do otwartej, wyprostowanej postawy człowieka odważnie kroczącego przez życie 😊

 

Powoli, w swoim tempie- tak, jak w życiu- dajmy sobie czas na proces, który w nas zachodzi. Żyjemy w kulturze pośpiechu, natychmiastowych rezultatów, presji czasu i efektywności, walki ze swoimi słabościami.

 

Ale czy jedną z naszych słabości nie jest czasem brak cierpliwości?
Brak wyrozumiałości dla siebie samego?
Ale też lenistwo- brak systematyczności, regularności, podążania krok po kroku swoją ścieżką, w swoim procesie… bez porównywania się z innymi?

Sama również się na tym wszystkim przyłapuję…
Jak w natłoku myśli, codziennych obowiązków i bodźców złapać prawdziwie głęboki oddech? Taki, który pomoże Ci nabrać zdrowego dystansu do siebie i do życia? Gdzie jest miejsce na przestrzeń wolną od tego wszystkiego- taką o nazwie RESET. JESTEM. ODDYCHAM.?

 

Do takiej właśnie przestrzeni udał się pan M. podczas zajęć. Kolejną częścią było wykonywanie odpowiednich ćwiczeń, które w bardzo delikatny, ale skuteczny sposób rozluźniały najbardziej zablokowane obszary ciała. Koiły układ nerwowy, pomagały się dotlenić i zregenerować. Nic na siłę, wszystko w zgodzie z gotowością ciała w danym dniu.

 

Pan M. nauczył się paru prostych do zapamiętania pozycji, ruchów ramion i klatki piersiowej. W połączeniu z praktyką uważnego oddechu pozwalały mu one na uspokajanie się w ciągu dnia wtedy, gdy tego potrzebował.

Już po pierwszych zajęciach przez kolejnych kilka dni w zasadzie nie odczuwał znajomych stanów lękowych. Czuł, że w ciele coś zaczęło puszczać. Oczywiście, był to dopiero początek jego drogi ku uwalnianiu napięć i odzyskiwaniu wewnętrznego spokoju. Choć można się zachłysnąć tymi pierwszymi efektami, najważniejsza jest systematyczność i regularna praktyka 😊 (Wystarczy kilkanaście minut dziennie!).

 

Po kilku spotkaniach pan M. zdecydował się wybrać z bliską osobą na grupowe zajęcia z jogi dla początkujących. Poczuł, że jest na to gotowy. Wiedział, które pozycje są dla niego, nad czym powinien pracować, na co zwracać uwagę, a przede wszystkim… czym się nie przejmować, będąc w grupie ludzi 😉

 

Gdybyście widzieli iskry zadowolenia w jego oczach! I jednocześnie nutkę niepewności- czy aby nie jest mi przykro, że rezygnuje z prywatnych zajęć u mnie?
To był prawdziwy sukces dla nas obojga 😊
To jest właśnie najpiękniejsze- odpowiednie wsparcie, tak aby druga osoba zyskała odwagę do podążania własną drogą.

 

A jak tam Wasza droga?
Wciąż jej poszukujecie, właśnie zmieniacie kierunek, czy podążacie wytrwale w tym już przez siebie obranym?

 

Zapraszam na indywidualne zajęcia, jeśli chcesz nauczyć się współpracy ze swoim ciałem oraz rozpocząć praktykę jogi. Zarówno tę na macie- ćwicząc ciało, puszczając z niego napięcia- jak i w życiu- dążąc do samoakceptacji, cierpliwości i równowagi. Nauczyć się żyć w zgodzie ze sobą. To naprawdę znajduje się w zasięgu Twojej ręki, a raczej serca i psychiki 😊

0 responses on "Jak poradzić sobie z lękiem? Historia Pana M."

Dodaj komentarz

Wszystkie prawa zastrzeżone. Strona stworzona przez A. M.
%d bloggers like this: