Logo, czyli kawałek historii Kasi Kata

 

Przedstawiam Wam moje logo, będące efektem twórczej i pełnej zrozumienia współpracy z Agnieszką Zawadzką.

To niesamowite, kiedy przedstawiam jakąś ideę, a druga osoba przerabia ją na symbol 😊

 

Logo to nie taka prosta sprawa. Lubię dużo pisać i bawić się wyobraźnią, metaforami, a tu nagle… Jeden obrazek ma to wszystko przekazać? Na dodatek nie powinien zawierać zbyt wielu elementów, tak aby był dobrze widoczny, łatwy w odbiorze- cały sznyt polega na pełnym pomysłowości minimalizmie.


Sięgnęłam więc do wartości, które chcę Wam przekazać, które określają to czym i jak się zajmuję oraz co jest w tym dla mnie najważniejsze… 

 

Okazało się, że logo opowiada moją historię docierania do samej siebie (która wciąż trwa), co utwierdziło mnie w przekonaniu, że jest w pełni autentyczne i dokładnie odzwierciedla to, z czym wychodzę do Was.

SERCE ZAMIAST GŁOWY- „myślenie sercem” oraz „rozsądne serce” 😊


Podczas studiów psychologicznych bardzo dużo myślałam i analizowałam. Taki to już kierunek 😊Czułam jednak, że moja głowa jest tym przeciążona, a ja zbyt intelektualizuję rzeczywistość. Nie wiedziałam dokładnie, gdzie mnie poniosą moja wyobraźnia i miłość do ruchu, ale jednego byłam pewna- po studiach chciałam doświadczać rzeczywistości i dać głowie odpocząć. Poszukiwałam, podróżowałam, poznałam wielu nowych ludzi, miałam dużo przygód i ważnych rozdziałów w życiu- tych odkrywczych, euforycznych, ale też bolesnych.

W tym czasie moje ciało traktowałam jako sprawny, wysportowany element, dzięki któremu mogłam imprezować, chodzić na treningi taneczne- nawet kiedy bolały mnie lędźwie i kolana 😉 Naprawdę wkręciłam się w fitness i bieganie- patrząc na to z dzisiejszej perspektywy zdarzało się, że nadwyrężałam moje ciało. Nie dość, że sama prowadziłam dużo zajęć, to jeszcze w wakacje zamiast odpocząć pojechałam do pracy we Włoszech w której niczym petarda pracowałam w charakterze instruktorki fitness i zajęć tanecznych, po kilkanaście godzin dziennie (!), pomimo niedowierzania innych będąc tylko na adrenalinie 😉Która na dłuższą metę wycieńcza organizm. Intensywny ruch dawał mi jednak poczucie ulgi i euforii, „wypocenia” napięć z ciała. Wciąż to kocham! I to naprawdę świetny polepszacz nastroju.
Problem w tym, że ignorowałam głos mojego ciała, który mówił „Stop! Potrzebuję odpoczynku” i głos serca, który mówił „Przyjrzyj mi się, bo nie rozwiązałaś paru bolesnych spraw i dobrze o tym wiesz.”

Czy Wam też czasem ciało mówi głośne STOP, ale przyznajecie mu rację dopiero wtedy gdy leżycie chorzy w łóżku?

U mnie również pojawiły się zdrowotne problemy wynikające z braku przyjrzenia się potrzebom ciała, prawdziwej akceptacji kilku wydarzeń które były dla mnie emocjonalnie trudne, oraz popracowania z tym wszystkim na poziomie ciała.

Intelekt miał się w porządku, wiedziałam z jakiego powodu mogło się to pojawić, starałam się podejść do tego racjonalnie, z akceptacją rzeczywistości, wybaczeniem sobie i innym.
Ale ciało nie puszczało, potrzebowało czasu, wyrozumiałości, uważności, akceptacji. Nauczyło mnie cierpliwości w podążaniu we własnym procesie. Pomogła mi w tym joga, ponieważ na szczęście w tym czasie odkryłam styl Vinyasa, będący połączeniem tanecznego ruchu, świadomości ciała, płynności, miękkości, ale też wyzwania. Złapałam się na haczyk życiowej inspiracji 😊 I dziś mogę tą inspirację podarować innym, sama prowadząc zajęcia.

W jodze łączymy serce z umysłem, symbolicznie przykładając dłonie do czoła, a później do serca, przybliżając je do siebie i łącząc ze sobą intuicję, rozsądek, wdzięczność i czyste intencje. To naprawdę piękny i głęboki moment w trakcie zajęć.

Dlaczego jest taki ważny?

Niektórzy z Was mogą lubić swoją pracę, która wymaga jednak nieustannego, intelektualnego wysiłku, radzenia sobie z mnóstwem zadań i bodźców. Czujecie się spełnieni zawodowo, ale po wyjściu z pracy jesteście kompletnie wypompowani.

Inni mogą nie lubić swojej pracy, która jednak zapewnia im bezpieczeństwo finansowe i właśnie to Was w niej trzyma. Niemniej jednak na tą część dnia musicie odłożyć swoje ideały i wartości na bok, zająć się czymś z czym się nie utożsamiacie. To też może być męczące.

Wszyscy jesteśmy zarzucani informacjami, musimy podejmować mniejsze i większe decyzje, analizować rzeczywistość, zająć się przyziemnymi sprawami.

Do zachowania równowagi emocjonalnej i psychicznej warto jest powrócić do swojego wnętrza- takiego, w którym czujecie ukojenie, bo tam możecie być sobą i połączyć się z tym, co Was stałe, dobre i piękne.

To właśnie wtedy Wasza głowa przybiera kształt serca i stają się jednym 😊

Serce też czasem potrzebuje zdroworozsądkowego podejścia, kiedy często bije w przyspieszonym tempie, nakręcany lękiem i nerwami. Naprawdę dużo osób zmaga się z problemem ciągłego stresu i irracjonalnego lęku, który odbiera wewnętrzny spokój. Oczyszczenie umysłu z natłoku myśli pozwoli mu na ukojenie serca, które będzie karmione kojącymi słowami 😊

POZYCJA BOGINI- „UTKATA KONASANA”


Połączenie z Ziemią, Uziemienie, Otwartość Serca, Siła Kobiet, Moc Tworzenia


Ta pozycja i ten symbol chodzą za mną od pewnego czasu. Niosą ze sobą moc tego co w nas twórcze, wytrwałe, pełne radości, sensualności i odwagi. Pozycja pozwala połączyć się ze swoją żeńską energią, dotrzeć do wewnętrznej siły i zbudować tę zewnętrzną. Stoisz nisko na mocnych nogach, ugiętych kolanach, możesz się nawet pobujać w tej pozycji, cały czas dociskając zewnętrzne krawędzie stop i pilnując tego, żeby kolana nie uciekały do środka.

Szczególnie bliska jest mi praca z kobietami, które po przeczytaniu książki „Biegnąca z wilkami” rzeczywiście postrzegam jako wilczyce- kierujące się instynktami, odważne, mądre, wytrwałe, opiekuńcze, Tyle tylko, że wiele z nas zapomina albo daje sobie wmówić, że wcale taka nie jest. Że to co czuje to „rozchwiane hormony” i „kobieca emocjonalność”. Że jej intuicja to oderwane od logiki bzdury, że sobie sama nie poradzi, że gdy śmieje się głośno to zapewne jest frywolna i niedojrzała, że jej wrażliwość jest naiwna, że generalnie jest słabszą płcią. Tak, niestety takie przekonania wciąż podstępnie i złośliwie wypełniają, czasem nieświadomie głowy cudownych kobiet, które w ogóle nie dostrzegają swojej wartości.

Stąd już niebawem, drogie Panie, ruszam z wyjątkowymi, cotygodniowymi spotkaniami w kręgu 😊 Będzie jogowo, psychologicznie, symbolicznie, poruszająco i relaksująco.
W Nowym Roku widzimy się w Poznaniu!
Szczegóły wkrótce…😊


MATA


Zauważyliście matę w logo? No wiecie, Mata-Kata… (Joga plus moje nazwisko)
Choć wcale nie jestem katem… chyba że zapiszesz się na zajęcia z dynamicznej Vinyasy 😉

A z czym Wam się skojarzyło logo, zanim przeczytaliście całą jego-moją historię?

Buziaki!

Agnieszka Zawadzka- raz jeszcze pięknie dziękuję za współpracę!

13 lutego 2019

0 responses on "Logo, czyli kawałek historii Kasi Kata"

Dodaj komentarz

Wszystkie prawa zastrzeżone. Strona stworzona przez A. M.
%d bloggers like this: